Kurcze nie mam pomysłu na wymiankę HSPIII, a przeciez juz trzeba by było powoli szykować się do wysłania. No nic jutro jadę do miasta to moze jakaś wena mi przyjdzie.
poniedziałek, 23 listopada 2009
Shirley Poppy Fairy (4)
Kurcze nie mam pomysłu na wymiankę HSPIII, a przeciez juz trzeba by było powoli szykować się do wysłania. No nic jutro jadę do miasta to moze jakaś wena mi przyjdzie.
Przesyłka
i zaniemówiłam...
No chyba wiadomo od kogo paczuszka, co? Normalnie taki zaszczyt mnie kopnął, ze szooooook.
A co było jeszcze w środku? Proszę bardzo:

Piękne czerwone serducho, aniołki wyszydełkowane, igielnik z inicjałem oraz woreczek ze słodyczami- to wszystko zrobione łapkami Babci Vilemoo. A do tego mulinka, serwetki, przydasie w formie wstążeczek i rózyczki fioletowe.Babciu jesteś rewelacyjna, zrobiłaś mi taką niespodziankę, i naprawdę nie martw się wszystko jest bardzo piękne i misternie wykonane.
Dziękuję Ci kochana serdecznie!!!!
niedziela, 22 listopada 2009
Shirley Poppy Fairy (3)
P.S. Widzę szaleństwo kartek świątecznych na blogach, a u mnie brak chęci- to co zrobiłam juz jakiś czas temu to wszystko a reszta to pewnie będą kupne. No trudno....
piątek, 20 listopada 2009
Shirley Poppy Fairy (2)
Faktycznie jest to dość męczące wyszywanie, bo i często trzeba zmieniać kolor mulinki, a i kanwa drobna ;o)
Dziękuję Wam za ostatnie komentarze, dlatego też was nie zawiodę i będę dziubać i dziubać, bo sama jestm ciekawa efektów- ten hafcik mnie zaskakuje pozytywnie.
Wiem juz, ze warzywka dotarły bezpiecznie do Anglii, do mojej sis. Jak tylko zostaną oprawione to wam pokażę.
Właśnie przed chwilką skończyłam kompletowanie moich prezentów wymiankowych, zostało tylko dorzucić trochę słodyczy. Tak podliczyłam, ze biorę udział w 7 wymiankach plus 3 na "Podaj dalej". W przyszłym tygodniu zostanie mi wysłanie paczuszek. Szczerze mówiąc nie mam pomysłu na prezent na HSPIII, wyczerpało mi się...ale mam nadzieję, ze podołam.
I teraz z innej beczki:
Dziś był MÓJ PIERWSZY RAZ... kulinarny oczywiście
zrobiłam mój pierwszy w zyciu bigos. To jest nienormalne ale ja do niego podchodziłam juz od prawie 2 lat i zawsze się kończyło na tym, ze dzwoniłam do mamy i to mama nam robiłam. Ale dziś powiedziałam:BASTA, albo wyjdzie albo wyrzucę.
I słuchajcie wyszedł, przepyszny, rewelacyjny mniamuśny.... ale se słodzę. Ja wiem, ze bigos to w sumie nic trudnego... ale teraz to ja mądra jestem- teraz to nic trudnego skoro wyszedł....
Dobra to ja na tyle, jutro będę dziubać cały dzień, bo juz sobie dziś posprzątałam w domku.
czwartek, 19 listopada 2009
Shirley Poppy Fairy (1)

Zaczęłam równiez po wyszytym fragmencie konturować go, zawsze to nie jest kolorowa plama i widać jak będzie ślicznie wyglądać!!!
